Mój kuzyn wspomina, że gdy w dzieciństwie nocowaliśmy u babci, potrafiłam aż po świt snuć opowieści. Najwyraźniej z tego nie wyrosłam. Nie z gadulstwa… chociaż też. Nie wyrosłam z potrzeby opowiadania. Z tejże potrzeby piszę. I oczywiście dlatego, że kocham to robić. Kocham tę chwilę, gdy w mojej głowie rodzi się historia. I wszystkie godziny, w których ta historia nabiera kształtu liter, słów i zdań. A potem dzień, gdy otrzymuje papierowe ciało czy głos lektora. Ale najbardziej uwielbiam, gdy poznają ją inni. Bo nade wszystko piszę dla Was, kochani czytelnicy. Was pragnę bawić, wzruszać, trzymać w napięciu, a nawet irytować, gdy opowieść nie kończy się tak, jakbyście chcieli. Zapraszam zatem do świata moich powieści, w których królują emocje, dobry, chociaż nie zawsze grzeczny, humor oraz odrobina erotyki. Dobra, z tą odrobiną żartowałam.
Przede wszystkim chcę bawić
Tak, tak, przede wszystkim chcę bawić. Uśmieszek to za mało. Chcę, żeby czytelnik śmiał się w głos. To jest właśnie miód na moje uszy: głośny śmiech mojego czytacza. Co nie znaczy, że w moich książkach nie znajdziesz poważniejszych tematów, albo że nie doprowadzę cię do łez. Piszę o życiu, więc zdarzają się i smutne fragmenty. Staram się jednak, by było ich jak najmniej.